czwartek, 26 stycznia 2017

#Wyznania zakupoholiczki: 1.Shopping Quenn

"Lubię moje pieniądze w miejscu,
w którym mogę je widzieć...
wiszące na wieszakach w mojej szafie"
Carrie Bradshaw "Seks w wielkim mieście"
Tym postem chciałabym otworzyć cykl postów #WyznaniaZakupoholiczki. Jak pewnie część z Was wie, uwielbiam zakupy. W tych wpisach chciałabym pokazać Wam w lekki, zabawny sposób jak wyglądają moje zakupy i mechanizmy rasowej zakupoliczki.





Moja współlokatorka widząc coraz większy smutek na mej twarzy i radość z zakupów w biedronce ("zobacz co pięknego kupiłam", "tak tak masło cudownie wygląda w tym opakowaniu", "a w Lidlu mają takie fajne rzeczy"- to był szczyt mojego braku porządnych zakupów) postanowiła coś z tym zrobić i zaproponowała wypad do galerii. Oczywiście mnie, wygłodzonej brakiem nowych fatałaszków w szafie, nie trzeba było długo namawiać. I tak się zaczęło...Odliczałam minuty do umówionej godziny i z radością wybiegłam na autobus, aby się nie spóźnić (a na przystanku spotkałam niefajnego pana żula, ale nie o tym..) Pierwszym przystankiem na mapie Galerii Bałtyckiej był mój ulubiony sklep, czyli New Yorker. Poszukiwałam spodni, przymierzyłam 3 pary, z których wybrałam czarne rurki, a oprócz tego przepiękny asymetryczny sweterek (z wyprzedaży!)

sweterek-New Yorker, spodnie-Tally Weijl, Torebka-House


Następnie udałyśmy się do Tally Weijl, gdzie ostatnio też często zdarza mi się kupować i tam uległam pokusie posiadania kolejnych spodni i zakupiłam jeansy. W sumie na tym powinny skończyć się moje zakupy, właśnie POWINNY, bo kupiłam wszystko co naprawdę było mi potrzebne (znaczy zasadniczo potrzebne, no i sweterek był z WYPRZEDAŻY, takich okazji się nie przepuszcza). Ale udałyśmy się do Zary i przepadłam, zobaczyłam tak cudowny, mięciutki sweter z golfem i wiedziałam, że muszę go mieć. W skowronkach pobiegłam przymierzyć i się zakochałam (kochane, jak NAPRAWDĘ  nie chcecie czegoś kupić to pod żadnym pozorem nie przymierzajcie tego). Patrząc na swoje odbicie w lustrze wiedziałam, że jestem zgubiona. Karta w ruch i wyszłam ze sklepu z nowym nabytkiem.

sweter-Zara, spodnie-New Yorker


Po tym myślałam, że "Domi koniec zakupów, musisz też coś jeść", nic mnie nie skusi i faktycznie ze Stradivariusa wyszłam z pustymi rękoma, poszłyśmy zjeść do KFCa (Ewka nie zabij mnie za te śmieciowe jedzenie) i na lody do Grycana (były pyszne), w Empiku nie porwałam żadnej książki i nastał krach. Stoisko Golden Rose, a przecież miałam kupić szminkę i ciach -Można płacić kartą?- zapytałam sprzedawczyni, -Tak. <pik> i kolejne pieniążki uciekły z konta. Udałam się do toalety, gdzie nic złego nie powinno mnie spotkać, a jednak koło wejścia do toalet czekał złowieszczy Rossmann, a przecież kończy mi się szampon i potrzebuję kremu, <pik>, znów karta w ruch i gotówka odpływa z mojego konta.


Kiedy już zmęczone powoli udawałyśmy się do wyjścia, zobaczyłam na wystawie torebkę w Hausie iii poszłam dalej, żeby za chwilę wrócić i kupić inną. Bo przecież torebka zawsze się przyda, a już dawno miałam jakąś kupić, więc czemu nie skorzystać z okazji? Tego nie można było przegapić, a cena też była przystępna i klasyczna czerń, do której mam słabość. Decyzja zapadła błyskawicznie. Biorę, płacę, wychodzę.


Myślicie, że to koniec? Otóż nie, ostatnio zbiłam kubek i przecież musiałam kupić nowy. Znalazłam taki duży i ładny i naprawdę musiałam go kupić! Bo, że tak w zimowe wieczory, bez kubka porządnej herbaty? Sami wiecie, że się nie da, prawda?


Takim cudem z galerii wyszłam obładowana 7 (!!!) reklamówkami i zaczęłam liczyć ile wydałam i zaczęłam się bać, ale nie na długo, stwierdziłam, że lodówka pełna i jakoś dam radę. W domu sprawdziłam stan konta i już nie byłam tak pewna wcześniejszych słów... Koniec końców, jeszcze żyję, kasa na koncie jest, ale daleko mi do stabilności finansowej. Będzie dobrze! (Dopóki znów nie wpadnę w szał zakupowy).


Z przepięknego Gdańska nadawała dla Was Domi, największa zakupoholiczaka (no dobra Carrie Bradshaw może się ze mną równać)! Do zobaczenia w kolejnym poście!

8 komentarzy:

  1. Noo to trochę poszalałaś, jak to wszystko z jednego wypadu :D Ale cóż, raz nie zawsze, a przecież każda z kupionych rzeczy była potrzebna! :)
    Najbardziej mi się podoba asymetryczny ciemny sweterek, jest mega! Pozostałe rzeczy oczywiście też świetne, ale ten sweterek skradł moje serce, a tym bardziej, że, jak mówisz, jest z wyprzedaży xD
    Udanych kolejnych łowów, chwal się zakupami jak najbardziej, a mam nadzieję, że niedługo razem też będziemy mogły wybrać się na shoping :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem można :P Dokładnie, wiedziałam, że zrozumiesz :)
      No koniecznie, bo my chyba na takich porządnych zakupach to nie byłyśmy, co?

      Usuń
    2. Chyba na takich porządnych rzeczywiście razem jeszcze nie byłyśmy. Ale co się odwlecze, to nie uciecze xD

      Usuń
    3. Dokładnie :) w końcu przyjdzie na to czas ;)

      Usuń
  2. A biedna Asia tylko chodziła za Tobą i zastanawiała się, czy ktoś je nie podmienił współlokatorki... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio tak myślałaś? :P
      Biedna to ja wyszłam z tej galerii :P

      Usuń
  3. Mój pierwszy komentarz na tym blogu :) Dzisiaj zrobiłam to samo tylko troszkę w mniejszej ilości ,poszłam tylko porozglądać się a wyszłam z dwiema parami spodni lakierem do paznokci żelem pod prysznic i wieloma innymi kosmetykami;) Nie mogłam obojętnie przejść obok empiku ( mnie tam wpuścić utknę na dobrą godzinę ) tam też bym dużo wydała ale skończyło się tylko na kupnie gazety sportowej ale i tak stan konta lekko uległ odchudzeniu a muszę zrobić rezerwę na wyjazd na Narodowy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi :) To też troszkę "poszalałaś", ale należy się! Zakupy to taka przyjemność i czasem trzeba :) Na pewno i na wyjazd na Narodowy pieniążki się znajdą :)
      Pozdrawiam!

      Usuń